– Gdzie ja…?
– Już biegnę!
Dziewczyna rozejrzała się i dostrzegła biegnącego w jej stronę białego kota.
– Ty… mówisz?
– Oczywiście! – odparł, stając na dwie łapy. – Jak my wszyscy tutaj.
– A gdzie jest tutaj?
– Znajdujemy się za Tęczowym Mostem.
Ponownie się rozejrzała i tym razem dostrzegła, że tuż za nią faktycznie znajdował się most. Był piękny, nigdy takiego nie widziała. Zdawał się przezroczysty, ale przy jakimkolwiek ruchu mienił się kolorami. Aby wejść lub zejść trzeba przejść przez łuk. Na bramie widniały malowidła zwierząt różnych gatunków.
– Ale jak ja…?
– Straciłaś niedawno jednego z nas.
Odwróciła się, aby przyjrzeć się stojącemu kotu. I wtedy sobie przypomniała.
Parę miesięcy temu odszedł jej mruczący przyjaciel, który przeżył z nią długie lata. A kilka dni temu musiała pożegnać drugiego, który mimo młodego organizmu nie wygrał z chorobą. I w jednym i w drugim przypadku winiła siebie. Może mogła szybciej zareagować? Może trzeba było zrobić badania gdzieś indziej? Może należało…
– Nie obwiniaj się – poprosił biały kot. – Zobacz.
Dziewczyna spojrzała w kierunku, w którym zwierzak wskazał łapą. Jej oczom ukazało się… koci raj. Nie mogła inaczej tego określić, jak właśnie tak. Różne domki, drzewa, drapaki – a na nich koty. Różnej maści, różnego wieku. Ale wszystkie wyglądały na szczęśliwe.
– Dlaczego ja to widzę?
– Strasznie cierpiałaś i chciałaś zobaczyć swoich przyjaciół. Dostałaś taką możliwość, bo przysnęłaś na kanapie.
– Sen? Tak, to musi być sen, racja.
Przeszli jeszcze kawałek, zanim ponownie zabrała głos.
– Pamiętam cię – odparła, wskazują na kota. – Widziałam na słupie twój plakat. Zaginąłeś.
– Tak, to prawda.
– Twoi właściciele się o ciebie martwią.
Pokręcił główką.
– Już nie. Moja pani odwiedza mnie tutaj co noc. Wydaje mi się, że jeszcze kilka razy i będzie gotowa, aby przygarnąć tego błąkającego się obok domu malucha.
– Odwiedza cię? To… dlaczego ja nie byłam tutaj wcześniej?
– Byłaś – odpowiedział jakiś inny głos. Odwróciła się i ujrzała mruczącą kuleczkę, która przez tyle lat spała u jej boku. – Właściciele nie mogą pamiętać tych snów, ale my pamiętamy wasze odwiedziny.
Dziewczyna usiadła na ścieżce i wyciągnęła ręce. Kotek wtulił się w nią i zamruczał tak, jak zawsze.
– Tęskniłam za tobą.
– Wiem.
– Spóźniłeś się – napomknął biały kot. – Gdzie młoda?
– Walczy o terytorium z tym szczeniakiem, co trafił tutaj wczoraj.
Dziewczyna spojrzała po nich.
– Tutaj są też psy?
– Oczywiście! I to całkiem niemało. I ciągle wpychają nos w nieswoje krzaki.
– To nie jesteśmy w kocim raju?
– Tutaj nie ma podziału – odparł kotek siedzący na rękach swojej dawnej pani. – Jesteśmy tu razem i jakoś musimy sobie radzić.
– A młoda wygląda na zadowoloną, chyba przegoniła intruza…
Dziwnie było słyszeć śmiech kota, ale ona naprawdę go teraz słyszała.
– A zobacz, kto za nią biegnie!
Dziewczyna odwróciła się w lewo i ujrzała kotkę, która nie miała jeszcze roku. Biegła co sił w łapkach, coś miaucząc pod nosem.
– Oho, ja się ewakuuję – odparł jej pierwszy kotek, zanim sprawnie wyskoczył na ścieżkę. Chwilę później w ramiona dziewczyna wskoczyła kotka, a tuż za nią piesek. Ich siła rozpędu sprawiła, że dziewczyna wylądowała plecami na żwirze.
– Wróciłaś, wróciłaś, wróciłaś! – Kotka nie wiedziała, czy tulić się, czy lizać panią po rękach, szyi i twarze. – Widzisz? Mówiłam ci, że oni wracają!
Dziewczyna przytuliła oboje, śmiejąc się przy tym. I choć nie wiedziała, ile jeszcze mają czasu, cieszyła się każdą chwilą. Śpiąca na kanapie dziewczyna uśmiechnęła się, a po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.
– Jak myślisz, kiedy się zdecyduje na kolejnego kota? – zapytał biały kot, spoglądając na stojącego obok towarzysza.
– Daje jej jeszcze trochę czasu, ale mam nadzieję, że da się namówić. Jest jeszcze sporo kotków na tamtym świecie, które potrzebują zaznać takiej miłości, jaką ją dostałem.
Biały kot pokiwał głową, a potem spojrzał za siebie. Bez słowa rzucił się do biegu, aby pognać ku swojej właścicielce.