Spoglądał na kubek, który trzymała.

– Chcesz łyka? – spytała, podsuwając mu pod nos. Wskazała drugą ręką na pokrywkę, uśmiechając się złośliwie. – O ile nie obrzydza cię szminka. W sumie to prawie tak, jakbyśmy się pocałowali – rzuciła luźno.

Uśmiechnął się i zanim zrozumiała, że ten uśmiech zwiastował coś niedobrego, on pochylił się i ją pocałował.

Dłużej niż oczekiwała, pozwoliła mu się pocałować, po czym odepchnęła go.

Przeniosła na niego wzrok.

– Prawie – rzucił, zabierając kubek z jej rąk. Upił łyk i uśmiechnął się pod nosem. – Całkiem, całkiem.

Miał na myśli herbatę czy pocałunek?