Nina nie wyglądała na przekonaną.

– A co jeżeli…

Nie zdążyła dokończyć, bo Blake już nie wytrzymała.

– Ja pierdziele, Wolf! Czy ty kiedykolwiek podejmiesz w życiu jakąś decyzję?! Jak tak dłużej będziesz się zastanawiać, to ci życie ucieknie!

Borys stanął przed Niną.

– Odpierdziel się od niej.

– Proszę bardzo, pies pasterski się znalazł!

– Na psach się nie znam… – zaczęła Alyson. – Ale chyba chodziło Ci o psa obronnego?

Blake na te słowa zmrużyła oczy.

– TONY!

Stał obok. Nawet się nie skrzywił, gdy zabolało go ucho.

– Tak?

– Dlaczego mnie nie bronisz?! – Blake pokazała na Borysa i Ninę. – Co z ciebie za chłopak?!

– Borys to nie mój chłopak – szybko wtrąciła Nina.

– Widzisz?! – krzyknęła Blake. – To nawet nie jej chłopak! Przestałeś się starać!

Tony zamrugał. Gorączkowo rozmyślał, co odpowiedzieć. Odchrząknął.

– O nie, nie wiesz co powiedzieć. – Blake załamała ręce. – Zawsze tak robisz w takich sytuacjach.

Tony jednak nie stracił rezonu.

– Chciałem powiedzieć, że… – Spojrzał przepraszająco na Ninę, ale szybko wrócił wzrokiem do Blake. – Że pies pasterski też ochrania. Tylko że owieczki.

Blake wyglądała na zadowoloną.

Borys wręcz odwrotnie.

– Nazywasz wilka owieczka?! – warknął.

– Stop! – zarządził Alyson, nie mogąc już tego znieść. – Zapomnieliście, że mamy ważniejsze sprawy?