– Powiedziała, że nie przyjechałbym do niej o 7 rano tylko po to, żeby ją zbudzić. Wiedziała, że lubię wyzwania…
– Wcale nie lubisz wyzwań.
– Lubię.
– Nie. Ona była wyzwaniem. I jak to się skończyło?
– Skończyło się tak, że…
– Że się skończyło. Wolałeś uciec w łatwiejszą opcję i po prostu odejść.
– Uciec.
– Tak, uciec. Bo ona była wyzwaniem.